Bolesławiec, powiat bolesławiecki, woj. dolnośląskie, PL
Spaceru po Bolesławcu ciąg dalszy.
Po odwiedzeniu cmentarza wojennego oraz dłuższym spacerze w okolicach szpitala psychiatrycznego, skoczyliśmy jeszcze do centrum na jakąś strawę, uprzednio zrobiwszy sobie foty na ceramicznej ławeczce gwiazd w rynku 🙂 Tak, to my – gwiazdy geocachingu 😉
Na zewnątrz zrobiło się jednak coraz bardziej chłodno, więc już za wiele nie zwiedziliśmy. Galopkiem przemierzyliśmy rynek, rzucając okiem na ratusz. Swoją drogą, bardzo ciekawy budynek. Jego wieża obecnie jest remontowana.
Zapraszam do zakupu książeczki “Weronika szuka skarbów” – opowiastki dla dzieci i rodziców, inspirowanej zabawą w geocaching.
RYNEK
Ciekawostką jest fakt, że w tym roku, podczas prac remontowych hełmu wieży ratuszowej natrafiono na tzw. “kapsuły czasu”, czyli tuby z dokumentami dotyczącymi dziejów miasta. Najstarszy pochodzi 1776 roku, a najlepiej zachowany – z 1928 r.
Zachowały się też egzemplarze lokalnych gazet z 1903 i 1928 r. Niestety, “kapsuły” musiały zostać otwarte już wcześniej, najprawdopodobniej w 1945 r. Opróżniono je wówczas z wartościowych przedmiotów: monet i pozłacanego krzyża.
Więcej na ten temat przeczytacie na stronie bolesławiec.pl. Tam też znajdziecie zdjęcia “skarbów”.

Przejście pod kamienicą nr 7, zwane Bramą Piastowską, ozdobiono wzorami pieczęci książąt śląskich.

Przemieszczamy się galopkiem, co by nie dać się zimie.
DAWNY CMENTARZ EWANGELICKI
Następny punkt na naszej trasie to park przy ul. Garncarskiej. Kto by przypuszczał, że jeszcze w latach 70. XX w. musiały znajdować się tu ślady starego cmentarza ewangelickiego. Wówczas to zdecydowano, o “zaoraniu” cmentarza i utworzenia w tym miejscu parku.
To chyba taki trend był, bo i w moim rodzinnym Lubaniu mamy taki park, który także powstał w tym czasie i nazywany jest… “mogiłkami”.
Wraz ze zniszczeniem bolesławieckiego cmentarza, bezpowrotnie przepadły m.in. renesansowe epitafia rodziny Holtzmanów, Walditzów, Rothlachów, Seifertów – wszystkie z poł. XVI w., szereg barokowych epitafiów, w tym rokokowy pomnik pastora Ambrosiusa Jaerschkyego…
Kaplica cmentarna, kaplice grobowe, grobowce i epitafia… Patrząc na stare zdjęcia, ciężko wręcz uwierzyć, że pozwolono zniszczyć coś tak pięknego :/
Oprócz tego pogrzebano pamięć… Smutne.
Dodatkowo w Internecie brak informacji o przeprowadzeniu ekshumacji, a “w terenie” brak nawet tablicy pamiątkowej, przypominającej, czym niegdyś był ten park.

Skrytka Stary Cmentarz Ewnagelicki v.2 stała się jakby nośnikiem pamięci o nekropolii i wciąż pochowanych tu dawnych mieszkańcach Bunzlau.
Dobrze, że jest geocaching.
Swoją drogą, skrytka jest z tych bardziej pomysłowych i… wrednych. Właściwie już mieliśmy dać sobie spokój z szukaniem, gdy Małżonek ją wypatrzył. Zdjęcie trochę spojleruje, wiem, ale nie mogłam się oprzeć 😉
POMNIK KUTUZOWA
Wracając w kierunku rynku, podeszliśmy do okazałego pomnika, strzeżonego przez cztery dostojne lwy.
Na temat Kutuzowa i jego związków z Bolesławcem pisałam przy okazji postu o cmentarzu wojennym noszącym imię carskiego generała. Obelisk, który widzicie na zdjęciach, to najbardziej reprezentacyjna i okazała pamiątka pechowego pobytu głównodowodzącego carskiej armii w okresie wojen napoleońskich w mieście.
Autorami żeliwnego monumentu byli jedni z najsłynniejszych XIX-wiecznych artystów: pomnik zaprojektował Karl Friedrich Schinkel (zaprojektował też m.in. zamek w Kamieńcu Ząbkowickim) oraz Johann Gottfried Schadow (nadworny rzeźbiarz Fryderyka Wilhelma III, autor m.in. kwadrygi na Bramie Brandenburskiej w Berlinie), który wykonał podobizny lwów.
Pomnik odlano z żelaza w królewskiej odlewni w Berlinie, a następnie przetransportowano go w częściach do Bolesławca.

Wysokość monumentu to ponad 12 m, waga około 30 ton, a jego kształt miał nawiązywać do kultury starożytnego Egiptu. Lwy to symbol męstwa, odwagi, siły oraz zwycięstwa, a sam pomnik miał wyrażać ideę niezmienności, trwania i pamięci o generale.
Kamień węgielny pod budowę położono 17 lipca 1819 r., a już 1 września pomnik ustawiono na bolesławieckim rynku. W 1893 r. pomnik zmienił lokalizację – posadowiono go na promenadzie przy murach obronnych, gdzie znajduje się do dzisiaj.
Napisy na pomniku wyryto złotymi literami w języku niemieckim i rosyjskim.
“IHM WIDMETE DIESS EINFACHDENKMAL. FRIEDRICH WILHELM DER DRITTE” (Jemu poświęcam ten prosty pomnik. Fryderyk Wilhelm III) – to dedykacja od fundatora.
Na dwóch przeciwległych ścianach kolumny czytamy: Bis hieher fuehrte Fuerst Kutuzow von Smoleńsk die siegreichen Fortschritte der russischen Heerschaaren, als Tod seinem ruhmvollen Leben ein Ziel setzte. Er war der Befreier seines Vaterlandes. Er war es, der den Weg bahnte zur Befreier der Volker” (Dotąd prowadził książę Kutuzow Smoleński swoje rosyjskie oddziały, które odnosiły zwycięstwa dopóki śmierć jego sławne życie nie dosięgnęła. On był wyzwolicielem swojej ojczyzny. On był tym, którego droga prowadziła do oswobodzenia ludzi. Niech będzie błogosławiona święta pamięć bohatera).
Na kolejnych dwóch umieszczono spis odznaczeń Kutuzowa, a w dole datę urodzin i śmierci.

Pomnik Kutuzowa to oczywiście w naszej rzeczywistości trochę kontrowersyjny obiekt. Wszak Polacy walczyli wraz z wojskami Napoleona o odzyskanie niepodległości, a Kutuzow miał zgoła inne cele. Mimo to uważam, że monument jest na tyle ciekawy, że warto znać jego historię.
Znajduje się tu także skrytka geocache Pomnik Kutuzowa, ale nie podeszliśmy do niej, bo wymagałoby to kicania przez płotek, którym obelisk jest otoczony. Chyba nie powinno się w taki sposób ukrywać keszy…
MURY OBRONNE
Bolesławiec ma bardzo ładnie zachowane pozostałości średniowiecznych murów obronnych. Mury z basztami na planie prostokątnym i półcylindrycznym oraz system fos i stawów powstał w 2. połowie XV w. W latach 40. XIX w. mury częściowo wyburzono, zasypano fosy i staw zamkowy, i utworzono promenadę, która zachowała się do dzisiaj.
Od strony ul. Kubika na murach wypatrzyliśmy stalowy Znak Polski Walczącej. Kotwica wraz wraz z pamiątkową tablicą zostały zawieszone 27 września 2005 r. Na tablicy widnieje napis: “W 66 rocznicę powstania Polski Podziemnej i jej sił zbrojnych SZP-ZWZ-AK”.
WODOCIĄG, GŁAZ PAMIĄTKOWY i CUDOWNA WODA
Pierwsze wzmianki o wodociągach miejskich w Bolesławcu pochodzą z roku 1565, kiedy to z drewnianych przewodów wybudowano pierwszy wodociąg o grawitacyjnym systemie działania. Zasilał on w wodę 148 domów oraz 9 otwartych zbiorników.
Jednak zupełnie unikalnym w skali europejskiej przedsięwzięciem było zapoczątkowanie w roku 1531 budowy sieci kanalizacyjnej. Instalacje te lokalizowano na zapleczach parceli jako kryte przewody, którymi odprowadzano ścieki grawitacyjne do rzeki Bóbr. Oczyszczalni ścieków nie wynaleźli, no cóż…
Wielki głaz narzutowy, który widzicie poniżej, to właśnie pamiątka wybudowania sieci kanalizacyjnej i wodociągów miejskich.
Tu także zaliczyliśmy DNF, aczkolwiek teraz czytam, że skrytka Nowy Wodociąg została zmugolona. Może więc to nie nasza geoślepota, ale już wtedy jej tam nie było?

Szukając informacji o wodociągach i kanalizacji (heh…), wynalazłam informację, że bolesławieckiej wodzie przypisywano wręcz cudowne właściwości. W kronice miejskiej z 1538 r. znajduje się wzmianka o cesarzu Fryderyku I, który zaczerpnął dłonią wody u źródła i stwierdził, że działa ona orzeźwiająco. Woda ta miała posiadać cudowne działanie, co było powodem licznych pielgrzymek z Saksonii i Śląska. Źródło zaopatrywało miasto w wodę, którą dystrybuowano systemem wodociągowym. Związana z nim kanalizacja była podstawą systemu irygacji ogrodów i pól (drugiego w Europie po Goudzie w Holandii).
Legendy głosiły, że woda, która służyła ludziom i zwierzętom miała przynosić zdrowie, pomyślność, a nawet wierność małżeńską. Niektórzy wierzyli, że przynosi życie wieczne. Dzięki tej wodzie również piwo z Bolesławca cieszyło się wyjątkową sławą.
Dzięki bardzo dobrze rozwiązanemu systemowi wodno – kanalizacyjnemu, Bolesławiec był jednym z najczystszych i najbardziej higienicznych miast w regionie.
Na tym zakończę ten odcinek geo-opowieści bolesławieckich, bo strasznie obszerny mi znowu wyszedł 😉 Nie ma się jednak co dziwić, bo miasto jest piękne, a my oblecieliśmy tylko parę ciekawych punktów i to galopkiem, i po łebkach.
Jeszcze tylko krótko podsumuję stan okeszowania miasta 😉
No więc szczerze mówiąc jest dość marnie. Dużo skrytek opuszczonych – choćby Jenny’s tower czy Heart of General – w interesujących miejscach, ale najwyraźniej założyciel już się nie bawi i nie ma kto się nimi zająć. Sporo też jest skrytek nieaktywnych. Szkoda.
Do tego te cholerne psie kupy. W rynku jest ok, ale jak tylko znajdzie się kawałek trawnika, to zaraz są i “miny”, bleh…
Niemniej jednak mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda się do Bolesławca wrócić. Może na Święto Ceramiki?
Źródła:
- o pomniku Kutuzowa: bunzlau.pl, istotne.pl,
- mury obronne: polskaniezwykla.pl, poznajdolnyslask.pl,
- wodociąg: istotne.pl, pwik.boleslawiec.pl
