Srbská, kraj liberecki, CZ
Niedzielna – mało zimowa – aura wywabiła nas na krótką wycieczkę, sponsorowaną przez geocaching i… czeskie piwo 😉 A właściwie w odwrotnej kolejności, bo najpierw był zakup piwa tuż za przejściem granicznym Miłoszów – Srbska, a potem szybki wypad ciutkę bardziej w głąb Czech, gdzie czekała na nas skrytka Necropolis.
Spacer polną drogą wśród drzew, a widoki naokoło takie “nasze” – góry, lasy, przejrzyste niebo i niskie jesienno – zimowe słońce.
Zapraszam do zakupu książeczki “Weronika szuka skarbów” – opowiastki dla dzieci i rodziców, inspirowanej zabawą w geocaching.

Kesz, będący naszym celem, jak łatwo się domyślić, umieszczony został na terenie cmentarza. Opuszczonego i bardzo zdewastowanego.
I co dziwne – patrząc na nazwiska na ocalałych nagrobkach – wygląda na to, że jest to niemiecka nekropolia sprzed 1945 r. Byłam przekonana, że przed II Wojną Światową obecna granica polsko – czeska, była granicą niemiecko – czechosłowacką, teraz zaś to już sama nie wiem. A może jakaś miejscowa mniejszość niemiecka grzebałą tu swoich zmarłych?

Próbuję znaleźć w Internecie mapy o dużej rozdzielczości, pokazujące przebieg przedwojennej granicy, ale na razie kicha.
Sam cmentarz… no cóż… wygląda tak, jak widzicie. Niektóre rodzinne grobowce usytuowane przy murze cmentarnym zachowały się nie najgorzej. Wbrew upływającemu czasowi i braku opieki, kilka tablic jest doskonale czytelnych.

W głębi nekropolii, wygląda to już gorzej. Poprzewracane i potłuczone nagrobki… Poza główną aleją ciężko w sumie też powiedzieć, którędy biegły jakieś ścieżki, więc przemieszczanie się jest problematyczne, bo nie bardzo wiadomo, czy przypadkiem nie depcze się właśnie po czyimś grobie :/



Miejsce, jakich i u nas wiele. Trochę szkoda, bo przecież Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią się im płaci…


Gdyby ktoś chciał się tam udać – tradycyjnie mapka 🙂
