Lwówek Śląski – Płakowice, powiat lwówecki, woj. dolnośląskie, PL
W Płakowicach geocaching zaprowadził nas także do starego niemieckiego cmentarza. Skrytki Stary cmentarz w Płakowicach nie udało nam się dorwać, za to poznaliśmy kolejne zapomniane miejsce, które – mimo dziesiątek lat niepamięci – wciąż trwa.
ZAPOMNIANY CMENTARZ
Już wiem, że takie miejscówki najlepiej właśnie odwiedzać wczesną wiosną lub jesienią. Przynajmniej wówczas coś widać – zanim zieloność zdominuje przestrzeń.
Zapraszam do zakupu książeczki “Weronika szuka skarbów” – opowiastki dla dzieci i rodziców, inspirowanej zabawą w geocaching.
Tu zachowały się resztki bramy. I wciąż wyraźnie widać zarys głównej alei nekropolii.

Wydaje mi się, że zwieńczeniem pierwszej części alei była jakaś budowla – może kaplica? Zostały po niej pozostałości schodów i zarys niewielkiego budynku. Następnie wygląda, jakby droga omijała tę już teraz wirtualną budowlę, po czym wychodzi na kolejną prostą.

Drzewa wiodą nas na szczyt niewielkiego wzniesienia. Zachowały się tam resztki jakiegoś… pomnika? Sama nie wiem… Ten krzyż wygląda, jakby został tu dostawiony – z jakiejś kapliczki?
Znalazłam informację, że jest to cmentarz żołnierzy poległych w I Wojnie Światowej. Być może, chociaż chyba prędzej znajdziemy tu groby żołnierzy z czasów wojny prusko – austriackiej, kiedy to w płakowickim zamku znajdował się wojskowy lazaret.
Na pewno jednak są tu i dużo późniejsze groby, choćby te widoczne na pierwszym zdjęciu w tym wpisie – z lat 30. XX w. – prawdopodobnie należące do mieszkańców, ale też zapewne i do pensjonariuszy zakładu dla psychicznie chorych
Być może znajdował się tu pomnik u czci poległych w I Wojnie Światowej mieszkańców dawnego Plagwitz. Wszak takowe budowano praktycznie w każdej miejscowości na tym terenie. Może to jego resztki widać na poniższej fotografii? A może to coś całkiem innego?
ZAWIETRZNA GÓRA
Kolejna skrytka kazała nam iść w górę – na szczyt wzniesienia, które znalazłam pod dwoma nazwami – Wietrznik lub Zawietrzna Góra. Obie zbliżone „tematycznie”, a która jest właściwsza? Mnie bardziej spodobała się Zawietrzna Góra 😉

Droga niezbyt wymagająca kondycyjnie, a widoki bardzo przyjemne 🙂 Mimo wiatru, który hulał na zboczach Zawietrznej.

Na szczycie krzaki leszczyny…

I pozostałości… czegoś.
W opisie skrytki Kampania 1813 #1 gen. Yorck przeczytałam, że są to ruiny kościoła ewangelickiego, ale sama nie wiem. W pobliżu znajduje się całkiem jeszcze prosto stojący budynek, który na stronie zagan.dolny-slask.org.pl znalazłam pod nazwą pałacu na Zawietrznej Górze. Ruiny więc pasowałyby bardziej na resztki zabudowań gospodarczych, a nie kościół. Ale to tylko moje rozważania. O kościele nic w Internetach nie znalazłam :/

A oto i pałac na Zawietrznej Górze.
Jakoś nie mogę się jeszcze przemóc, aby wchodzić do środka takich budynków, więc wnętrz nie będzie. Może to też kwestia tego, że szwendamy się z dzieckiem, nie chcemy więc jej narażać na ewentualne kuku, o jakie nietrudno w walących się budowlach.

Udało się przynajmniej odłowić skrytkę 🙂 Fajnie schowana, latem, jak się zieloność rozbuja, pewnie nie będzie łatwo się do niej dobrać 😉 Aczkolwiek wtedy podpowiedź będzie bardziej użyteczna, bo liście ułatwią identyfikację drzewa 😉
Rudego liska przygarnęliśmy do domu, co będzie tak sam na odludziu siedział 😉

I jeszcze widoczek ze szczytu. Domeczek jak z bajki 🙂 Naprawdę idzie wiosna.

W drodze powrotnej zaś zwróciłam uwagę na „plenerową wystawę maszyn rolniczych” przy jednym z domów. Urocze 🙂

I to już koniec naszej wycieczki do Płakowic. Lipa trochę, bo znaleźliśmy tylko jedną skrytkę. Trza będzie tu kiedyś wrócić przy jakiejś okazji.
MAPKA
