Żagań, powiat żagański, woj. lubuskie, PL
Wg legendy Żagań założyła w 700 r. słowiańska księżniczka Żaganna z rodu Kraka. Jak było naprawdę?
ZARYS HISTORII ŻAGANIA
Pierwsza historyczna wzmianka o Żaganiu, jako grodzie kasztelańskim, pochodzi z 23 maja 1202 r. Wówczas kasztelan żagański Stefan (comes Stephanus castellanus meus de Sagan) został wymieniony po raz pierwszy w charakterze świadka w dokumencie wystawionym przez Henryka Brodatego dla klasztoru w Lubiążu. Gród powstał zapewne wcześniej, lecz po roku 1155, gdyż wydana wtedy bulla papieska, wymieniająca wszystkie graniczne kasztelanie Śląska nie uwzględnia Żagania.
Od końca XIII wieku Żagań był stolicą samodzielnego księstwa żagańskiego rządzonego do 1472 przez Piastów śląskich. W 1472 Jan II Szalony sprzedał księstwo żagańskie książętom saskim (szalony!). W 1549 r. książę Moritz wymienił Żagań za terytoria czeskie, przekazując go królowi Ferdynandowi Habsburgowi.
I tak sobie krążył Żagań z rąk do rąk. Paru władców miał nawet udanych 😉 Choćby dowódca wojsk cesarza Austrii Ferdynanda II Habsburga – niejaki Albrecht Wallenstein. To on sprowadził do miasta astronoma Jana Keplera, który prowadził w Żaganiu obserwacje astronomiczne i meteorologiczne. Również dzięki jego zabiegom, uruchomiono pierwszą drukarnię w mieście (1629 r.), a także rozpoczęto przebudowę średniowiecznego zamku na barokowy pałac.
W 1785 r. księstwo przeszło w posiadanie Piotra Birona, księcia kurlandzkiego. W latach 1842-1862 za czasów panowania najmłodszej córki Birona księżnej Doroty de Talleyrand-Périgord, Żagań stał się ważnym ośrodkiem życia kulturalnego i politycznego. W mieście przebywały wówczas takie sławy jak Ferenc Liszt, Božena Němcová czy Honoré de Balzac.
Potomkowie Birona rządzili Żaganiem do 1935 roku, kiedy to władze III Rzeszy skonfiskowało pałac książęcy, a samego księcia Bosona II uznały za wroga państwa i pozbawiły obywatelstwa.
Po II Wojnie Światowej Żagań znalazł się na terytorium Polski.
A w lutym 2016 r. do Żagania zawitała nasze ekipa, o i to jest wiekopomna data! 😉
Zapraszam do zakupu książeczki “Weronika szuka skarbów” – opowiastki dla dzieci i rodziców, inspirowanej zabawą w geocaching.
GRASUJEMY W ŻAGANIU
Po zwiedzeniu Muzeum Obozów Jenieckich i terenów poobozowych, udaliśmy się do centrum na… popas, gdyż obiad rzecz święta, a na dodatek dziecko głodne, to dziecko złe, marudne i nieskore do współpracy.
Przy okazji – poleci ktoś dobre restauracje i pizzerie w Żaganiu, najlepiej w centrum? W menu muszą być kopytka albo pizza 😉 Tym razem weszliśmy do pierwszej pizzerii, jaka się napatoczyła i jedzonko było zacne, tylko lokal tak miniaturowy, że sześcioosobowa ekipa zmieściła się z ledwością i bez nadmiaru komfortu, heh…
Między wejściem i wyjściem z „jadłodajni”, udało nam się podjąć bardzo fajną miejską skrytkę. Patent do zgapienia, koniecznie 😉
WIELKA UCIECZKA/ THE GREAT ESCAPE # 4 to kolejny kesz z serii, którą rozpoczęliśmy na terenie muzeum. Tym razem pudełeczko pokazało nam pomnik – motocykl, przypominający ten, którym w filmie „The Great Escape” bohater grany przez Steve’a McQueen’a brawurowo przeskoczył przez płot z drutu kolczastego. Na Placu Słowackiego ustawiony został w 2010 r. z okazji obchodów 66. rocznicy Wielkiej Ucieczki.

Po jedzonku udaliśmy się – wciąż prowadzeni przez Danwię i jej skrytki – w kierunku parku na wyspie. Najpierw mostek i ślady działalności bobrów na pobliskim drzewie. Na razie obżarły korę, ciekawe, kiedy uciachają całe drzewo?

Park zimową porą nie prezentuje się zbyt atrakcyjnie. Wiadomo – szaro, buro, choć pogoda prawie wiosenna… Dodatkowo – jak czytamy w opisie skrytek, które tam znaleźliśmy – wciąż widać tu ślady nawałnicy, która przeszła przez Żagań w lipcu 2015 r. Powalone drzewa, połamane gałęzie…
A za rzeką jakaś fabryka. Budynki z czerwonej cegły, wysoki komin – z urywków danych wychodzi mi, że to stara przędzalnia. Ktoś potwierdzi lub zaprzeczy?

Niemniej jednak spacer był baardzo udany. A to za sprawą świetnych skrytek przygotowanych przez… no wiadomo, przez kogo 😉
Oczywiście, jak to zwykle z nami bywa, nie udało się podejść do całej serii. A cykl skrytkowych opowieści o komisarzu Maksie jest naprawdę godny podziwu. Pomysł, historyjki i same kesze zaskakujące, niebanalne, powodujące uśmiech i satysfakcję gwarantowaną 🙂 Koniecznie musimy odszukać resztę.
Na razie mamy zaliczone:
- Komisarz Max # 5 – Niewysłane listy,
- Komisarz Max # 4 – Napastnik,
- Komisarz Max # 3 – Porwanie,
- Komisarz Max # 8 – Wyrafinowana zemsta.

Wychodzimy z parku. I natykamy się na… hmm… zaporę wodną? Nie znam się za bardzo na urządzeniach hydrotechnicznych, a i Internety słabo mi pomogły, domyślam się jednak, że jest ona częścią pobliskiej elektrowni wodnej Żagań I.
Konstrukcja przywodzi na myśl most dla szaleńców – doskoczysz, to przejdziesz. A podobno kiedyś była tu kładka łącząca oba brzegi Bobru. Szkoda, że zrezygnowano z tego rozwiązania, bo aż się prosi. To, co jest teraz wprowadza człowieka w pewne zakłopotanie – kurna, ktoś zabrał kawałek mostu i co dalej?
Z niewiadomych przyczyn kręci mnie spadająca z hukiem woda. Może to nie Niagara, ale spada i huczy wystarczająco. Polecam 😉

I to miał być ostatni wpis żagański. Rozpisałam się jednak tak bardzo, że dłuższy post byłby już wg mnie nie do strawienia 😉 Pałac Książęcy zostawię więc na osobną notkę.
A wyjaśniając tytuł wpisu – dla mnie Żagań to zdecydowanie miasto Danwii i to z nią będzie mi się kojarzył dzięki fajnym skrytkom, które przygotowała dla szukaczy skarbów 🙂
Jeśli podoba Ci się ten artykuł, zapraszam do polubienia fanpage’a strony na Facebooku. Będziesz na bieżąco z wszystkimi nowościami.
Informacje o Żaganiu na podstawie: urzadmiasta.zagan.pl , Wikipedia, polskaniezwykla.pl
