Lubań, powiat lubański, woj. dolnośląskie, PL
Pomysł na okeszowanie tego miejsca przyszedł „po rodzinie”. Informacje na jego temat też mamy tylko ustne, bo Internety milczą. Nawet zdjęcia z czasów świetności nie znalazłam, co jednak trochę dziwi. A może za słabo szukałam?
W każdym razie opowiem Wam, gdzie to nas zawiódł geocaching tym razem.
GEOSPACER
Z asfaltowej drogi skręciliśmy w gruntową prawie ścieżkę. Ja bym tam w życiu autem nie wjechała – z obawy o zakopanie się – ale Małżonek stwierdził, że spoko.
No spoko! W sumie są tu jakieś domy, mieszkańcy jakoś się stąd wydostają. Przejechaliśmy przez tory, dojechaliśmy do sporego stawu. Dalej już drogi brak, wysiadka.
Zapraszam do zakupu książeczki “Weronika szuka skarbów” – opowiastki dla dzieci i rodziców, inspirowanej zabawą w geocaching.
Po niedawnych deszczach ścieżka przez chwilę mocno błotnista, ale potem jest już pod górkę, więc woda spłynęła w dół i nie jest źle.

Podczas pierwszego rekonesansu, właściciel stawu (chyba, bo żadnej innej cywilizacji w okolicy nie widziałam) aż wyszedł na drogę i dłuższy czas nas obserwował. Facet z kamerą, babka z aparatem foto idą cholera wie gdzie w krzaki… Dobrze, że mamy jeszcze dziecko w ekipie – to dodaje nieco normalności do różnych dziwnych działań ;]
Pole, las, brzózki, ścieżka, która chwilami znika… A kiedyś podobno była tu normalna droga – gruntowa, to fakt – ale przejezdna, nawet autem można tu było się wybrać.

GEOdziecko szuka smoków, wiosenne klimaty, wielkie zające kicają po okolicy, ogólnie fajny spacer 🙂
DAWNY WODOCIĄG
Tam, gdzie kończy się pole, wspinamy się na niewielką skarpę. Na szczycie pagórka jest nasz cel, który już majaczy wśród młodych brzózek.

Od lat 30. do 60. XX w. działał tu wodociąg dostarczający wodę mieszańcom dzielnicy Lubania – Księginek.
Największy budynek to dawna stacja uzdatniania wody.

Od wiarygodnego Naocznego Świadka wiem, że znajdowały się tu 3 sita o średnicy około 4 metrów wypełnione koksem i służące do filtrowania wody. W oknach założono bardzo gęstą mosiężną siatkę. Około 300 m niżej były 3 studnie głębinowe z pompami tłokowymi, które podawały wodę do podziemnego zbiornika umiejscowionego w pobliżu filtrów. Zbiornik, który istnieje do dziś, przedzielony jest na 2 części. W jednej była woda podawana bezpośrednio ze studni, którą następnie tłoczono przez filtry do drugiej części zbiornika i stamtąd płynęła pod własnym ciśnieniem do domów.
Raz dziennie zjawiał się ktoś z obsługi, doglądając, czy wszystko działa prawidłowo.
Pod koniec lat 60. XX w. Księginki podłączono do miejskiej sieci wodociągowej. Dawny wodociąg został opuszczony, budynki wkrótce zdewastowane, a wszystko, co cenne wyszarpane z korzeniami.

Z malunków na ścianach wynika, że jeszcze do niedawna było to miejsce młodzieżowych spotkań i imprez, ale czy teraz jeszcze się komuś chce? Wszak trzeba kawałek iść po „bezdrożach”, przez błoto i krzaki się przedzierać… Kto, oprócz keszerów, ma na to ochotę? 😉
GEOCACHE!
W celu umieszczenia skrytki, odbyliśmy dwie wycieczki: rekonesans wstępny i akcję właściwą. Mam nadzieję, że miejsce ukrycia pudełka wybraliśmy odpowiednie.

Przy okazji założyłam skrytkę nieplanowaną. Jej lokalizacja jest słabsza, a i maskowanie kuleje, ale może czas jakiś wytrzyma. Znajduje się przy budynku, gdzie niegdyś mieściła się jedna z wspomnianych wyżej studni głębinowych. Obecnie lokalsi zapełnili „domek”… śmieciami, a jakże by inaczej… :/
Wodociągowa skrytka właściwa umieszczona została natomiast… gdzieś na pagórku.



A żeby było trudniej, obie są skrytkami zagadkowymi. Nie chcę zakładać skrytek premium, a zagadkowość ma być alternatywnym sposobem na trolle. Trolle są leniwe, mam nadzieję, że zagadki trochę ich odstraszą. Trzeba się wszak nieco wysilić.
Jak na razie, patrząc na dwa poprzednie geocache, to działa 😛
KONIKI ZZA PŁOTU
Tuż za płotem można spotkać konie z pobliskiej stadniny. Urocze są i ciekawskie, bo jak tylko nas zobaczyły, to podeszły całym stadkiem. Skubały trawę i zerkały na nas spod oka 😉

No i spotkaliśmy też Wiosnę 🙂 Serio, serio!

Skrytki, o których założeniu jest ten wpis, to:
Zapraszam, bo miejsce jest naprawdę mało znane. Sama dowiedziałam się o nim… hmm… kilka tygodni temu ;]
GDZIE TO JEST?*
Aha, dojść niby można i od drugiej strony – od drogi z Kościelnika w kierunku Przylasku, ale teraz jest to teren prywatny (tam mieszkają koniki), wszędzie płoty itp. Może właściciele pozwoliliby przejść?
