Co to jest geocaching?

Zwiedzamy Browar Lwówek

Podczas wakacji udało nam się zwiedzić Browar Lwówek, który reklamuje się jako najstarszy działający browar w Polsce. Na upartego, jego historia sięga bowiem roku 1209!

Do tej wycieczki przymierzaliśmy się od dłuższego czasu. Jednak tryb zwiedzania browaru trochę odstrasza: najlepiej w dni robocze i koniecznie grupy zorganizowane (min. 10 – 15 osób).
Jak się wstrzeliliśmy naszą trójką? Czytajcie :)

HISTORIA BROWARU

Zacznę jednak od historii Browaru, którą postaram się przedstawić w paru zdaniach, co by Was nie zanudzić.

Rok 1209 to rok, w którym Henryk I Brodaty nadał Lwówkowi Śląskiemu prawa miejskie i równocześnie przywilej warzenia piwa.

Od początku swojej historii, lwówecki browar znajdował się mniej więcej w tym samym miejscu. Do dziś zachowały się podpory kotła warzelnego z XV w. Piwo warzone tu wówczas nie słynęło ponoć z jakości.
Poważne rozbudowy i unowocześnienia wprowadzone zostały dopiero po 1861 r., kiedy to zakład kupił Julius Hohberg. Nowy właściciel unowocześnił słodownię, ujęcie wody, zakupił też nowoczesne urządzenia, m.in. maszynę parową do produkcji lodu. Lwówecki browar stał się jednym z największych na Dolnym Śląsku.

Browar Lwówek

Po śmierci Juliusa w 1907 r., przedsiębiorstwo przejęli jego synowie Edwin i Paul. Kontynuowali oni dzieło ojca, powiększając teren browaru, wznosząc nowy budynek administracyjny i suszarnię.
W 1921 r.  przedsiębiorstwo przekształcono w spółkę akcyjną J. Hohberg, Bierbrauerei und Malzfabrik Aktiengesellschaft, która produkowała również słód, lemoniadę i wody mineralne.
W 1936 r. firmę przejął browar z Görlitz, a nazwę zmieniono na Hohberg Brauerei A.G. 

Po II wojnie światowej praca browaru została szybko wznowiona. W latach 50. XX rozpoczęła się gruntowna modernizacja zakładu. Unowocześniono fermentownię, układy chłodnicze, rozlewnię, warzelnię.

Browar Lwówek

Po przemianach ustrojowych, browar przekształcono w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Niestety, nie dał sobie rady w nowej rzeczywistości i w 1998 r. ogłoszono jego upadłość.

W następnym roku firmę nabył niemiecki przedsiębiorca Wolfgang Bauer. Miał ponoć dość odjechane pomysły, choćby w kwestii nazw marek piwa. Parę lat pobawił się w browarnika, jednak już w 2007 r. zakład ponownie ogłosił upadłość.

Browar Lwówek

Dwa lata później browar zakupił właściciel spółki Browar Ciechan Sp. z o.o. (obecnie Browary Regionalne Jakubiak Sp. z o.o.).

Po niezbędnych pracach remontowych i modernizacyjnych, w 2010 r. Browar Lwówek wznowił produkcję piwa.

Browar Lwówek

MUZEUM BROWARNICTWA

Muzeum znajduje się w podziemiach browaru. Zgromadzono tu ponad 400 eksponatów dokumentujących historię lokalnego browarnictwa.

Browar Lwówek

Niegdyś niemal każde nieco większe miasteczko miało swój browar. Dziś to tylko wspomnienie, ale zachowały się pamiątki z tamtych czasów: „logowane” zamknięcia butelek i same butelki. Całkiem spory zbiór takich artefaktów znajdziecie w lwóweckim mini muzeum.
Znaleźliśmy nawet butelczynę z browaru z naszego rodzinnego Lubania!

Browar Lwówek

Browar Lwówek

Browar Lwówek

Poniżej oryginalny stolik i krzesła z knajpy przy browarze Hohberga. Współczesne są całkiem podobne, prawda?

Podobno Hohberg po raz pierwszy zastosował papierowe etykiety do butelek. Wcześniej butelki były wytłaczane specjalnie dla danego browaru. To była zdecydowanie droższa technologia. Dzięki nowemu pomysłowi, koszty produkcji znacząco spadły.

Browar Lwówek

A ta szafka na następnym zdjęciu to… lodówka z początku XX w. – jeden z ciekawszych eksponatów muzeum.

Browar Lwówek

Browar Lwówek

W muzeum puszczany jest także krótki film, na którym obecny właściciel Marek Jakubiak opowiada o historii browaru i procesie produkcji piwa.

A PROCES PRODUKCJI WYGLĄDA TAK…

Drugą część zwiedzania rozpoczynamy w pomieszczeniu, gdzie w wielkich tradycyjnych kotłach warzelnych gotowana jest brzeczka.

Browar Lwówek

Jedna z tych wielkich kadzi wciąż jest w użytkowaniu! O, nawet można zajrzeć do środka. Pozostałe – z uwagi na konstrukcję – są już tylko eksponatami. Wiem, że wszystkie wyglądają tak samo, ale przewodnik tłumaczył, że wyłożone są czymś tam (czarną stalą?), czego obecnie już się nie stosuje przy produkcji piwa.

Browar Lwówek

Browar Lwówek

Browar Lwówek

A tu już nowoczesny kocioł warzelny. Jeszcze większy, choć z pewnością mniej „klimatyczny” ;)

Browar Lwówek

Następnie przechodzimy to miejsca, gdzie przebiega proces fermentacji.
Jako jeden z nielicznych, Browar Lwówek stosuje fermentację w otwartych kadziach. Spójrzcie – taki jeden zbiornik ma pojemność 269 hl (1 hektolitr = 100 litrów!).

Browar Lwówek

W każdej kadzi fermentuje inny rodzaj piwa. Fermentacja trwa dość długo, bodajże kilkanaście dni, ale głowy sobie nie dam uciąć. W tym czasie piwo in spe buzuje, potem piana opada, ciecz się klaruje. To tak w skrócie, okiem turysty laika, co to coś tam zapamiętał, coś tam doczytał, ale na speca od warzenia piwa silić się nie chce ;]

Browar Lwówek

To poniżej to jest ciąg dalszy tamtych kadzi, gdzie brzeczka sobie fermentuje, co by wytworzył się alkohol i powstało piwko.

Browar Lwówek

Następnie ciecz przepompowywane jest do leżakowni, gdzie – jak sama nazwa wskazuje – musi odleżeć swoje. Piwo leżakuje tu bodajże 4 – 6 tygodni, znacznie dłużej, niż w dużych browarach przemysłowych

Te ogromne zbiorniki pochodzą z lat 50. XX w., a wyprodukowane zostały w Stalinogrodzie (ktoś jeszcze pamięta, co to był za twór?). Na niektórych ponoć zachowały się jeszcze tabliczki znamionowe ze stosowną informacją.

Browar Lwówek

I kończymy spacer po browarze. Wbrew pozorom wycieczka wcale nie była krótka.

Browar Lwówek

Na zakończenie goście zapraszani są jeszcze na degustację piwa. I to jest bardzo miły akcent, nie powiem ;)

KULISY

Pewnego sierpniowego dzionka zadzwoniłam do lwóweckiego browaru z pytaniem o możliwość zwiedzenia go przez naszą małą grupę notorycznie zdezorganizowaną ;] Pani poinformowała mnie, że za dwa dni mają umówioną grupę i można do niej dołączyć.
Zapytałam jeszcze, czy na wycieczkę można zabrać dziecko. Usłyszałam, że tak, ale na własną odpowiedzialność, bo zasadniczo to niekoniecznie, z uwagi na miejscami wysokie stężenie CO2 itp.

W browarze stawiliśmy się więc w oznaczonym terminie. Okazało się, że takich ludzików, jak my, zebrała się całkiem spora grupka. Tak z 15 osób albo i więcej. Również z dziećmi. I tu nagle wynikł problem, bo kogoś tam pani informuje, że dzieci wejść nie mogą. Powołuję się na rozmowę telefoniczną i nalegam, deklarując, że biorę pełną odpowiedzialność itd. Ok, pani idzie zapytać pana dyrektora. Dyrektor mówi, że dobrze, w drodze wyjątku, ale trzeba uważać, bo tu są wąskie i strome schody, coś tam coś tam.
No i dzieci nie płacą za wstęp – to miłe.

Za chwilę nadjeżdża autokar z wycieczką, do której mamy się dołączyć. Wielki autokar pełen… niemieckich emerytów. Z całym szacunkiem, dyrektor martwił się o dzieci, że sobie na schodach nie poradzą; stan wielu emerytów pozwala przypuszczać, że oni poradzą sobie zdecydowanie gorzej.

Perspektywa wycieczki po browarze zaczyna wyglądać mało zachęcająco. 40 emerytów i kilkunastoosobowa grupa turystów „na doczepkę”. Małe pomieszczenia, wąskie schody i korytarze. Trochę to słabe. Organizacja tak jakby leży.

Na szczęście oprowadzający nas dyrektor dochodzi chyba do podobnego wniosku, bo po wizycie w muzeum grupa zostaje podzielona. On zabiera Niemców, my mamy czekać na kogoś, kto nas przejmie.
A przejmuje nas tak trochę chyba z łapanki główny technolog. Fajnie, bo chłop naprawdę ciekawie i ze znawstwem opowiedział o całym procesie warzenia piwa itp. itd. Wiedzy było sporo, niestety nie wszystko zapamiętałam, heh… :/

W pewnym momencie myślałam, że to będzie jedna z gorszych wycieczek w naszej karierze, ale koniec końców mam bardzo miłe wspomnienia z Browaru Lwówek.

Podobno akurat wtedy na urlopie był pan, który zwykle oprowadza wycieczki. I on jednak, z tego, co zrozumiałam, zajmuje się tym tylko pobocznie.
Uważam więc, że sposób organizacji zwiedzania browaru powinien zostać zmieniony. To mogłaby być naprawdę fajna sprawa i niezwykle ciekawa atrakcja Lwówka. Nam się w sumie udało, ale gdybyśmy mieli się ciągnąc w ogonie niemieckiej wycieczki to już bym marudziła na całego.

Mieliśmy też trochę pokeszować w okolicy, ale niestety rozpadało się konkretnie. Zwinęliśmy się do auta i tyle. Szkoda, bo czaję się na Szwajcarię Lwówecką, a kicanie po skałach w deszczu to raczej słaby pomysł, prawda?


INFORMACJE PRAKTYCZNE

  • Browar Lwówek mieści się w centrum miasta, tuż przy Rynku.
  • Jeśli chodzi o zwiedzanie, browar preferuje grupy zorganizowane: minimum 15 osób, a poza godzinami pracy browaru i w dni wolne 20 osób. Szczegółowe warunki oraz aktualne ceny biletów.
  • Teoretycznie zwiedzanie jest dla osób pełnoletnich, ale w naszej grupie była trójka dzieci, które świetnie dały sobie radę. Tylko trzeba zwracać uwagę, wszak przemieszczamy się po działającym zakładzie pracy.
  • W recepcji można nabyć lwóweckie piwko, co też uczyniliśmy.
  • Auto trzeba zaparkować gdzieś w okolicy, bo takiego typowego parkingu dla turystów brak.

Źródła (stan na 24.09.2017 r.):

A oprócz zabawy w geocaching...

Walutowe odkrycie Ameryki*
Walutowe odkrycie Ameryki*
Jak może kojarzycie, lub wcale nie, mieszkamy w pobliżu trójstyku granic: polskiej, czeskiej i...
Wielkanoc 2017
Wielkanoc 2017
Wszędzie smoki!
Wszędzie smoki!
Dziecko kocha smoki. Dziecko marzy, by mieć smoka. Lub być smokiem. Smoki są więc...
Nju.mobile – dobra zmiana?
Nju.mobile – dobra zmiana?
Taaa daaam… od prawie miesiące jestem w  nju.mobile, uznałam bowiem, że mają ofertę, która najbardziej...
Dieta OXY – fazy
Dieta OXY – fazy
Dieta OXY składa się z czterech faz: detox, fat burning, step i balance. Każda...